W sobotę 17 sierpnia nasz Groszek miał do wykonania bardzo odpowiedzialne zadanie, a mianowicie wiózł do ślubu naszą siostrę. Był to pierwszy wyjazd naszego busika od dłuższego czasu oraz pierwsza podróż z tak dużą ilością pasażerów ;-)
Każdy właściciel busa, wie że nie da się obejść bez przygód w czasie drogi, tak było i tym razem. Kiedy już załadowaliśmy się wszyscy do środka i ruszyliśmy spod domu do kościoła okazało się, że nie mamy sprzęgła - podobna sytuacja miała miejsce dzień wcześniej, kiedy jechaliśmy nim po zakupy ale udało się naprawić awarię i mieliśmy nadzieję, że w najbliższym czasie się nie powtórzy. Na naprawianie nie było już czasu, możliwości przesiadki do innych samochodów również. Gdy już udało nam się ruszyć bez większych problemów i postojów dotarliśmy do kościoła. Znacznie ciekawsza była droga z kościoła do sali weselnej. Po jakichś 500 metrach utknęliśmy w korku, który stworzyli goście jadący na inne wesele. Nasza radość po ruszeniu nie trwała długo, ponieważ praktycznie od razu zostaliśmy zatrzymani przez bramę, którą zrobili okoliczni mieszkańcy. Żeby było jeszcze weselej to w czasie kiedy staliśmy przy bramie wyprzedził nas samochód wiozący kamerzystę i fotografa. Oboje chcieli zrobić fajne zdjęcia, dlatego też jadąc przed nami co chwilę się zatrzymywali. Nie mogliśmy ich wyprzedzić, a oni nie słyszeli naszych krzyków w stylu "Nie mamy sprzęgła, nie zatrzymujcie się!", machanie rękoma również nie pomagało ;-)
W końcu Pan Młody zadzwonił do kierowcy samochodu i powiedział, żeby się nie zatrzymywali bo nie mamy sprzęgła i jest nam ciężko ruszać za każdym razem. Dalej droga przebiegała bez większych komplikacji, a cała nasza szóstka aż do sali weselnej śmiała się z tekstów, które padały wcześniej w samochodzie.
Sam pomysł jechania busem do ślubu bardzo podobał się wszystkim gościom, a samochód robił furorę. Jeszcze tego samego wieczoru odstawiliśmy samochód do mechanika, jednak tekst "K****, nie mam sprzęgła" stał się motywem przewodnim całego wesela, a film nakręcony w busie w czasie drogi jest jednym z zabawniejszych spośród wszystkich nakręconych tego dnia.
Poniżej zamieszczam zdjęcia zrobione w dniu ślubu, część z nich zrobiona została przez fotografa Wojtka Hintzke, część przez kolegę Pana Młodego - Sebastiana.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz